Archiwa kategorii ‘artykuł’

Wyuzdany seks ze śmiercią.

Możecie myśleć inaczej, ale uważam, że jest to całkiem trafione określenie na twórczość pana, o którym opowiem wam za chwilę kilka słów. Specjaliści w dziedzinie sztuki wolą co prawda nazywać to biomechaniczną twórczością, ale taka charakterystyka według mnie może określać jedynie część jego dzieł. Malarz, rzeźbiarz, architekt wnętrz, projektant mebli, przedmiotów codziennego użytku, plakatów, itp. Twórca pierwszego na świecie (;)) ksenomorfa, który według zlecenia miał być czymś pochodzącym z samej czeluści ludzkiego strachu połączonego z bezwzględnością stworzenia obdarzonego niezwykłym mechanizmem przetrwania i zdolnościami czyniącymi go najskuteczniejszą maszyną do zabijania. Charakterystyczny kunszt twórcy rzuca się również w oczy w zaprojektowanych przez niego strojach i elementach takich jak harvestery, sandworm, broń, czy niektóre wnętrza w pierwszej ekranizacji „Dune” Franka Herberta. Jest tego jednak dużo, dużo więcej, wystarczy poszukać w sferze niby mniej znanych produkcji (niekoniecznie filmowych). Hans Rudolph Giger, szwajcar z pochodzenia, zmarły po 74 latach dziwnego bytowania na tym padole.
Dlaczego o nim piszę ? Oczywiście w związku z cyklem longpleyowym Alien: Isolation, który zagościł niedawno w serwisie i będzie mi się zawsze kojarzyć z tatkiem xenomorpha. O wiele lepiej zrozumieć obcego przeglądając pracę H.R. Gigera. Sam Giger, to gość, który podobno już w dzieciństwie widział rzeczy, które dzieją się po drugiej stronie lustra należącego do najmroczniejszej strony Alicji. Jego fascynacja śmiercią zaczęła się podobno w momencie, w którym ojciec (aptekarz) podarował mu w prezencie czaszkę. Jako dziecko, Giger wybrał sobie na pokój zabaw miejsce bez okien. Dzięki zdolnością manualnym sam tworzył sobie zabawki, którymi były dziwne postaci, narzędzia, modele czy szkielety. Ciekawe czy reszta dzieci lubiła się z nim bawić ; ) Założę się, że zabawa w chowanego w jego wydaniu nie mogła się obyć bez jakiejś niewinnie uchylającej swoje wieko trumienki i kilku rytuałów.
Co siedziało w jego głowie, duszy albo ciele – trudno powiedzieć (i prawdopodobnie lepiej nie wnikać). Trzeba jednak przyznać, że bez względu na kontrowersje jakie panują wokół jego osoby, koło jego prac obojętnie przejść nie można. Jego twórczość opisuję się mniej więcej w taki sposób (cytat):  
Twórczość Gigera jest często określana jako „biomechaniczna”, jako że
świetnie opisuje istotę XX wieku, charakteryzującego się zdumiewającym
postępem technologicznym. Prace Gigera pokazują w jaki sposób ów postęp
zniewolił ludzkość, zmuszając ją do życia w symbiozie ze światem maszyn.
Wiele jego prac przedstawia okropny świat przyszłości, zniszczony przez
nuklearne opady – świat beznadziejnej alienacji, pozbawiony ludzi i
zwierząt, zdominowany przez bezduszne wieżowce, plastik i stal.
Jestem skłonny jednak do wysnucia teorii, że jest to próba stworzenia jakiegoś sensownego i przystępnego dla publiki eufemizmu na to, co faktycznie przedstawiają sceny Gigera. Prawdziwych intencji autora, czy też źródła potrzeby i sposobu jego uzewnętrzniania się raczej już nie poznamy. Nie powiem, interpretacja dotycząca biomechanicznej dekadencji i zepsucia mogła by być jak najbardziej trafiona, gdyby nie to, że … to Giger 😉 Jeśli chcecie go poznać lepiej (niestety już po śmierci), zawsze możecie udać się do któregoś z zaprojektowanych przez niego pubów.
Ostrzegam jednak – zbyt długie obcowanie z jego pracami może się nie skończyć niczym dobrym (i mam nadzieję, że nie jest to dla Ciebie zachętą, drogi czytelniku ;))

Kontrollada: Ubij e-trolla !

Dość powszechnym zjawiskiem w światku internetowym jest trollollowanie i hejterka stosowana. W sumie można przywyknąć. Jaka szkoda jednak, gdy sensowne tematy i trafione inicjatywy, a przede wszystkim ludzie, którzy się za nimi kryją, bądź chcą w nich uczestniczyć, muszą tracić cenny czas i energię na „walkę na moście”*. Mnie osobiście mocno zniechęca komentarz, czat-zdanko, lub post na forum, który następuje tuż po sensownym wątku i zaczyna trollim-floodem spływać w dół – troll śpiewa swoją piosnkę. Zniechęcenie niestety nie rzadko dotyczy nie tylko samej rozmowy, ale często i (np.) gry, w której się ona odbywa (jeśli to w niej zjawisko powszechne). Drogie** trolle, jeśli jakimś dziwny trafem czytacie ten felietonik – pamiętajcie, że wasze trollowanie to pętla na waszą własną szyję. W ten sposób nie tylko skupiacie na sobie poirytowanych użytkowników, którzy czasem potrafią was kopnąć w mocno czuły punkt***, ale również zubożacie siebie samych i daną społeczność, zniechęcacie wartościowych ludzi i obniżacie ogólny poziom kultury, oraz unoszącego się gdzieś nad tłumem, obserwującego sytuację z coraz większego dystansu intelektu. Co z tego ? Pewnie myślicie, że nic – fajnie ! A dupa trolla ! Bo z czasem w waszym otoczeniu zaczyna brakować ludzi, których moglibyście hejtować, co tylko powiększy waszą frustrację i przyprawi wam kolejnych, paskudnych wyprysków w okolicach avatara****. Ja was zwyczajnie olewam. Im więcej osób tak uczyni, tym szybciej wyginiecie, albo zamienicie się przynajmniej w jakieś służalczo przydatne gobliny.

*chyba, że troll, jakiego znasz mieszka w piwnicy.

**chodź to zależy od listu gończego.

***zakładam, że to nie są jaja.

****w trakcie spotkań nigdy nie potrafię rozpoznać, czy stoicie na nogach, czy akurat na rękach, a ja próbuję nawiązać kontakt z waszym dupskiem. Cóż, taka natura e-trolla.

P.S. Za ewentualne zwroty niestosowne przepraszam. Ciężko jednak wyjść bez szwanku z kontaktu z trollem, a ja ledwie co po kuracji jestem ; )

Po co mi gildia ?

Nie rzadko w MMO padają pytania typu „po co mi sojusz ?”, „co to daje ?”, „czy nie lepiej samemu ?”. Otóż i nie. Nawet, jeśli dana gra ewidentnie nie radzi sobie z kooperacją, chodź o niej trąbi – zawsze można coś wyciągnąć z takiej wirtualnej społeczności – ot, choćby nowe znajomości, przenoszone często na inne gry. Na przykładzie Goblin Keepera opiszę natomiast co jeszcze może dawać przymierze, w kilku, nie koniecznie chronologicznych punktach:

  • Przede wszystkim w grze pojawia się komunikacja i informacja ! To potężne wsparcie. Nawet jak ktoś tego jeszcze nie rozumie, jeśli pogra dłużej – powinien załapać jak istotne to jest, szczególnie w bardziej złożonych grach.
  • Wsparcie ekonomiczne. Brakuje ci surowców ? To już ci nie brakuje…oczywiście przymierze to nie Caritas, trzeba wyczuć kiedy wypada / potrzeba poprosić o pomoc, a kiedy ściągasz na siebie straż miejską, która zabierze cię do przytułku za żebry stosowane i włóczęgostwo.
  • Wsparcie militarne, które na początku nie zawsze jest konieczne, ale z czasem będzie potrzebne (w Goblinie np. można wysłać stwory do znajomego, by broniły jego lochu, lub zsynchronizować ataki jeden po drugim, tak by ktoś załatwił obronę, a ktoś inny zabrał surkę).
  • Prezenty. To dość charakterystyczna dla goblina działka. Często ludziom trudno znaleźć znajomych, którym mogli by przesyłać / od których mogli by dostawać prezenty. W Przymierzu to już nie problem.
  • Podarki, handel, wymiana – dla swoich robi się niższe ceny, swoim można coś pożyczyć, albo i podarować zbędny sprzęt (w przypadku push protection – podarować za jakąś pierdołę).
  • Wspomniana wyżej „informacja” dotyczyć może wszystkiego. Np. przesondowanych miejscówek, wywiadów u wroga, czy kontaktów z graczami z innych miejscowości (za bramami).
  • Możliwość poznania fajnych ludzi, z którymi nie rzadko gra się w inne gierki z czasem, w przyjemnej atmosferce.
  • Fun czerpany z realizacji wspólnych planów, pokonywania wrogów wspólnymi siłami, dzielenia ze znajomymi emocji związanych ze zbieraniem na szybko kontr, podstawek itp, itd…

W ogólnym rozrachunku – warto być w takich organizacjach, może nie koniecznie od razu (niektórzy chcą najpierw lepiej poznać grę), może nie koniecznie udzielając się codziennie na czatach, forach czy w wiadomościach, ale przede wszystkim aktywnie (jeśli jest problem z czasem, albo pojawia się tzw. „zmuła” – w miarę możliwości). Jeśli natomiast nie czujesz bluesa i w sojuszach jedynie sygnujesz się jakimś logiem / nazwą, lub wchodzisz tam po to, by cię „nie ruszali” – prędzej czy później wypadniesz. Aktywne gildie już wiedzą jak cię wykryć i odrzucić taki balast. Czasem wręcz dodając na blacklistę 😉

Twój wybór…

…ale czy byłby dobry, gdybyś mógł / mogła go mieć ? 😉

Czasem nachodzi mnie refleksja, gdy odkrywam kolejną zapyziałą miejscówkę, znajduję kolejny, wątpliwie przydatny przedmiot, lub spotykam tysiąc pięćset dwudziestego czwartego NPCa w grze, co by było gdybym mógł dokonać innego, mającego realny oddźwięk na przebieg całej rozgrywki wyboru. Co mi po tym, że pomogę sierotce Zosi znaleźć jej zaginionego prosiaczka*, dlaczego np. nie mógł bym powiedzieć jej, by tym razem spadała i dała mi spokój, a to w konsekwencji sprawiło by, że nagada o mnie swoim pobratymcom w niedalekiej wiosce tak, żeby przestali mnie naprawdę lubić. Mogli by okazywać to na przeróżne sposoby, od ukradkowych spojrzeń i wytykania swoimi rubasznymi paluchami przystrojonymi brudem za paznokciem, po niechęć w dokonywaniu transakcji w pobliskiej spelunie, zakupie ostrego sprzętu bezpośredniej perswazji, czy opluwania. Niestety takie rzeczy w grach się nie dzieją. Mało tego, w grach mmo zdecydowanie się na pomoc jakiemuś tam komuś gdzieś tam w ramach „misji” odbywa się po bardzo liniowej ścieżce i nawet jeśli jakikolwiek wybór mamy, ogranicza się on do powiedzmy decyzji pomiędzy złotem, lub doświadczeniem jako zapłata. Czasem ewentualnie możemy coś zwędzić ze sklepu i liczyć na to, że nasza zręczność i charyzma skutecznie odwrócą uwagę właściciela kradzidełka… A co gdyby ów gość splajtował po kilku dniach po takiej akcji i okazało by się za kilka dni, gdy wrócimy do niego ze złotem, że nie mamy już u kogo kupować zabawek, bo obrobiony przez nas wcześniej chłopina powiesił się zrozpaczony… I może tym, niestety mało optymistycznym, aczkolwiek bardziej realnym akcentem, zakończę, pozostawiając was mam nadzieję w niewielkiej** choćby zadumie nad wyborami, jakich dokonujemy w grach i tym co mogły by nieść ze sobą faktycznie.

*z którym cholera wie, co ona tak naprawdę wyprawia, skoro ucieka jej codziennie zapewniając przechadzającym się akurat superbohaterą daily.

**Dasz radę 60 sekund ? ; )

Powrót do góry

INFORMACJA

 
61 | 0,814