…bo jak sami widzicie, miewam wielotygodniową czkawkę (potrawa z rusztu chyba tu nie pomoże). Blog jednak nie umarł, a przynajmniej jego autorzy dychają jakoś, pomimo wielu perypetii mogących pretendować do miana nie jednej ballady, jak i duchoty za oknem (gdzieś w Iranie ponoć w sobotę ma być ponad 70 C !). Dobra wiadomość jest natomiast taka, że jeśli ich i nas nie spopieli, postaramy się coś na bloga wrzucić w najbliższym czasie (czytaj w przyszłości bliżej nieokreślonej, z pełnym nadziei akcentem na „bliżej” i bez „nie-„). A skoro już mowa o „nie”, to nie bez powodu wspomniałem tutaj o autorach w liczbie mnogiej. Jeśli dobrze pójdzie (i przy okazji po drodze się nie zgubi), kolejne osoby być może dołączą swoje teksty do tego skromnego bloga. Po pierwsze – być może uda się nawiązać jakąś fajną współpracę z kimś, kto zaplątał się z nadzieją w mojej skrzynce (swoją drogą dawno nie odwiedzanej z braku czasu i zapewne „weny”). Po drugie – liczymy na Mysiaczą i Tedy’ego, z którymi aktualnie pocinam w Settlersach w jednej gildii. Być może pojawi się tu jakiś fajny poradniczek i kto wie, może sensowne recki kilku gier okraszone paroma screenami. Ostrzegam jednak niedoszłych autorów. Lubimy składne i logiczne teksty, z odrobiną dekadencji i przynajmniej standardowej wielkości wirem prysznicowym, który ma za zadanie nie tylko spływać rurami, ale i wciągać. Oczywiście teksty muszą być również pozbawione (o)błędów gramatycznych i ortograficznych (od czego jest korekcja w dzisiejszych edytorach … od tego ostatniego na pewno). Tak więc… wszyscy nabieramy powietrza i czekamy … albo lepiej je wypuśćmy, bo jak praktyka pokazuje, można by było się z tego czekania udusić.

Może coś tam na ruszt…
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)