Tagi wpisów ‘ogame’

Wieści z kosmosu…

 

Dawno już nie było żadnych informacji od dowódców naszej floty. Kontakt zerwał się ponad tydzień temu i jak do tej pory nadal pozostajemy bez połączenia z głównym blokiem ekspedycyjnym, który wleciał w przestrzeń dziwnej anomalii C-443, po czym łączność została zerwana (ok. 15 minut po przekroczeniu strefy granicznej)…

Ogame: Łatwy grind.

 …Cóż tam, ich strata. Dobudujemy sobie nową flotę 😉 Tym razem pokażę wam jak się szybko wybić, czyli jak zarabiamy na kosmiczne waciki bez większej spiny, ale skutecznie. Nie potrzeba tu żadnych zaawansowanych technologii, czy gromadzonych przez wiele miesięcy środków. Nie potrzeba też antymaterii. Wystarcz kilka prostych zabiegów…

Kosmiczny FS-GLS ;)

Jeśli nie chce wam się już … grać tak aktywnie jak kiedyś, można zorganizować sobie zabawę w ten sposób by wpadać raz dziennie i powtarzać taki schemacik… (sorry, że tak cicho, problemy z micro były)

Ogame: Niezbędnik kosmoszefa

Nie raz zdarzało mi się, że potrzebne materiały do gierki przepadały gdzieś w otchłaniach moich zakładek (tudzież hdd’ka) zawsze wtedy, gdy były potrzebne. Czasem nawet bezpowrotnie. Dlatego tym razem, postaram się wspomóc siebie samego i mam nadzieję, również was – tworząc mini-niezbędnik zapalonego gracza O-gry*:

 

Jeśli ktoś z was ma jeszcze, namiary na sensowne użytki do Oga, podrzucajcie je w kommentach, a ja je tu umieszczę.

*Tak tak, kosmiczne ogry to nie przelewki !**

**chyba, że kilka mord na raz wpakuje się do koryta…

P.S.

Nie siedź w grze zbyt długo ; )

Ogame: Rozbrajanie bunkrów

Nie rzadko trafiają nam na stół RSy proponowane jako cel pojedynczych wypadów, lub ACSa, (bo ślący raport ma np. w tej chwili FSa … hmm.. zrymowało się ? ; )). Wszystko to ze względu na rzucające się w oczy większe ilości surki (pominę w tym wpisie uwzględnienie floty ewentualnego celu, ponieważ tego typu raporty dotyczą zazwyczaj idlaków, lub bunkrowników, a atak na oflotowany bunkier wiąże się z zupełnie inną taktyką).

def1507.png

Tak więc na pierwszy rzut oka delikwent wydaje się fajnym celem, ale pobieżna analiza jego obrony zmywa uśmieszek z twarzy i przełącza nas w tryb „zróbmy ACSa, ale w sumie to do końca nie wiem ile sił na to potrzeba”, połączony z ewentualnymi myślami typu „Można go przecież zrakietować”, lub „Ktoś przecież ma jakieś GŚ ?”. Z pomocą w takim przypadku powinien w pierwszej kolejności przyjść SpeedSim. Uważam, że wręcz jeszcze przed wrzuceniem RS dla publiki. Po wrzuceniu raportu do maszynki i przekonaniu się, że nie podołamy należy najpierw sprawdzić jak wiele plazm i gausów siedzi na obronie. Trzeba je zredukować w pierwszej kolejności, ponieważ w uproszczeniu można przyjąć że taka armatka strąca w rundzie przynajmniej 1 statek (pod warunkiem, że nie jest on ulubioną zabawką Darth Vader), a do tego, zanim nasze działa do nich dotrą, muszą się przedrzeć przez resztę mięcha przed nimi. Najlepszy sposób na redukcję tychże to oczywiście rakoce międzyplanetarne. Przy założeniu podstawowych wartości ataku / obrony walczących jednostek (Nie uwzględniam tu też techów z mam nadzieję w miarę oczywistych powodów) przyjmujemy, że 5 rakiet niszczy 6 plazm. Straty obrońcy są oczywiście większe, niż koszty rakiet, ale to jest już coś, co musimy wliczyć w koszt ataku i nie rzadko leci to w milionach. Np. na zdjęcie 200 Plazm potrzeba 167 Interplanetarek, co generuje nam koszt nieco ponad 2kk mety, prawie 0,5kk kryśki i ponad 1,5kk deu. Trzeba tę liczbę oczywiście powiększyć, jeśli na planecie znajdują się przeciwrakoce. To pierwszy punkt kontrolny. Jeśli zyski przekraczają niewiele tą wartość (najlepiej przeliczając wszystko na jednostki zgodnie z przelicznikiem handlowym 3:2:1), to już teraz nie ma sensu porywać się na cel zwykłą flotą, którą przecież będzie trzeba wysłać, by rozbroić resztę struktur obronnych. Do tego warto się zastanowić kto cel będzie mógł zrakietować, w jakim tempie i czy nie załapiemy się w tym czasie na ew. działania prewencyjne celu połączone z kontrą. Pomysł natomiast dot. ataku bez użycia rakietek, ale i bez GŚków w przypadku mocnego bunkra jest raczej mało sensowny ze względu na parujący w wielkich ilościach deuter podczas takiego lotu, zazwyczaj spore straty po naszej stronie i 70% szans na odbudowę każdego działka obrońcy (po co komu powtórka z rozrywki generująca dodatkowe koszty). Jeśli jednak okaże się, że zysk nadal jest w miarę rozsądny trzeba się zastanowić co robić dalej. Najlepszy zestaw do rozbrajania takich instalacji (poza Grudką Śliny) to oczywiście gromada bombowców ze względu na ich szybkie działa. Do tego warto również zastanowić się nad przemysłem mięsnym, czyli „osłaniającymi” bąbki LMami (czasem  lepiej by były to sondy szpiegowskie). Wracamy więc znowu do SpeedSima, usuwamy zdjęte rakietami wieżyczki i analizujemy raport ponownie. Jeśli wszystko się kalkuluje – można odpalić wrotki (przy czym ew. kolejne fale powinny uwzględniać min. 70% obrońców z fal poprzedzających ze względu na odbudowę).

Pytanie jednak jakie warto sobie zadać to ile deu faktycznie pójdzie na ten lot i czy jeśli nawet uda się na tym zarobić M i K, to jak w ogólnym rozrachunku będziemy stratni ze względu na deuter, który przecież z niczego się nie odrobi. Jak dla mnie, często mimo w miarę fajnego wyniku w M i K i tak nie warto latać na wiele pozornie intratnych celów. Chyba, że mam chęć spocić trochę mózg i zastanowić się jaki przyrost eko mogę uzyskać kosztem straty deu w czasie. Ale po co się tak pocić ? ; )

Metoda na głoda może natomiast ukrywać się pod magicznym hasłem GŚ. Tenże Grubszy Śledzik może rozwiązać nasze problemy jako, że w odpowiednio dobranych ilościach rozbraja bunkry praktycznie bez strat (jak nie za pierwszym, to za kolejnym razem) i nie żre deuteru (sam używam grawitonów do mojego wyimaginowanego samochodu, żeby nie przepłacać na stacjach paliw ; ) ). Kłopotem tutaj jednak mogą być jeszcze grubsze ryby, grasujące w okolicy – czyli wykrycie naszego ataku na fali przez bardziej kumatego gracza i podstawka pod wracające gwiazdki (ale to temat na inną bajkę do poduszki).

W ogólnym więc rozrachunku – zanim się podjarasz, proponuję użyć SpeedSima zwiększając cyferki w lewej kolumnie nawet do takich, jakich nie posiadasz w danej chwili. RakSimuj, a potem sprawdź bilans. Jeśli ci to pomoże, przelicz sobie zyski i straty na uniwersalne jednostki kosztów, żeby lepiej zobrazować różnice. Jeśli masz natomiast nadmiary Goblińskich Śmierdzieli, pewną dozę cierpliwości i żyłkę hazardzisty – porzucaj się z przeciwnikiem Śnieżkami i tyle.

Ostatnia możliwa opcja, to oczywiście zawsze berserkermode. W sumie po co komu liczyć, liczy się fun ; )

Ogame: Bądź eko(logiczny)

bg1.jpg

Co to jest EKO ?

Bez tzw. „eko” nie licz na wiele. Skrót ten, oznaczający ekonomie w grze jak dla mnie, bądź co bądź, jest trochę naciągany, ale skoro już ktoś ukuł takie pojęcie w tym kontekście, to i ja będę go używać (żeby  się np. nie zasmucił gdy dowie się co o tym myślę; ) ). Naciąg wg. mnie wynika z tego, że w mojej wyobraźni pod hasłem „ekonomia” widzę cały czas znacznie większą liczbę zależności w stosunku do tego co oferuje Ogame, chociaż z definicji „eko” tak naprawdę wystarczyłby już pewnie jeden surowiec i jakaś metoda wykorzystywania go by można było zacząć mówić o ekonomii. Ale do rzeczy:

Można powiedzieć, że eko w tej grze, pomimo iż dotyczy wszystkich budynków jakimi gracz dysponuje, w ogólnym rozrachunku sprowadza się do tego by mieć dwie podstawowe kopalnie (metal i krycha) na jak najwyższych poziomach, a trzecią (deuter) na odpowiednim do naszego sposobu gry (górnik / wojownik / mieszany). Do tego wszystkich tych kopalni trzeba mieć jak najwięcej, co z kolei wymusza kolonizowanie kolejnych planet. Ot, i cała filozofia.

W początkowych etapach gry może jednak powstać pewien  dylemat (w sumie na dalszych etapach również, ale w znacznie większej skali): Czy w danym momencie rozbudowywać kopalnie, czy flotę, oraz w jakiej kolejności rozwinąć niektóre, istotne badania i budowle, ale o tym może innym razem, bo jest to kwestia kropli w morzu na przestrzeni miesięcy grania. Tak więc kopalnie czy flota ?

Dzięki flocie wojownicy mogą co jakiś czas otrzymywać zastrzyki surki (surowców) zdobytej na innych, nieuważnych graczach i strzały te dają często o wiele większe zyski niż codzienny przyrost z kopalni. Wymaga to jednak więcej zachodu i opłat walutą „paliwową”, niż gromadzenie surowców metodą górniczą. Spróbuję choć mgliście nakreślić jakie czynniki wpływają na wybór pomiędzy użyciem floty, a kopalnią, oraz ewentualnymi, dodatkowymi sposobami na zdobycie zasobów. Są to mianowicie:

  • Czas jakim dysponujesz na granie (wojownicy muszą znacznie dłużej przesiadywać przed grą).
  • Twoje umiejętności ochrony floty i prowadzenia ataków. Jeśli wtopisz, tracisz flotę na zawsze a surowce wydane na jej zbudowanie przepadają bezpowrotnie (co jest raczej logiczne). Nie dzieję się to natomiast w przypadku budowli, gdyż przeciwnik nie może ich zniszczyć i raz rozwinięty budynek wlicza się na stałe w do punktacji (Chyba że zburzysz go z własnej woli).
  • Twój neighbourhood  – czyli ile potencjalnych celów znajdziesz w okolicy (lub ilu twardzieli znajdzie ciebie wcześniej), oraz ile czasu wymagać będzie „obsługa” tych celów.
  • Szeroko pojęty „czynnik ekonomiczny”, czyli uwzględnienie w czasie obecnego tempa przyrostu surowców w stosunku do tempa jakie zyskasz po rozbudowie, rozważenie alternatywy w postaci inwestycji we flotę i zysków z ataków, pojemności magazynów, metod zabezpieczenia surki jakie stosujesz, czy twoich możliwości (kontaktów) handlowych, dzięki którym możesz „przemieniać” surowce na inne surowce.
  • Zabawy czysto hazardowej o nazwie „ekspedycja”, dzięki której możliwe jest zwiezienie na powrocie całkiem niezłego pakunku surowców po jednym locie floty (np. 1,08 kk), albo wessanie tejże floty w czarną du… dziurę znaczy się, co równa się sporej stracie. Jest to fajna opcja mogąca na początku znacznie przyspieszyć rozwój eko jeśli jesteś urodzony pod szczęśliwą gwiazdą. Późniejsze, stosunkowe zyski nie są już tak obfite.
  • Regularnego dokonywania zakupów dopalaczy na aukcjach  zwiększających czasowo przyrostu surowców. Dopalacz jednak kosztuje, a jeśli przegrasz aukcję – nikt nie zwraca zalokowanych w niej zasobów,które mogły by stanowić dość pokaźną część jakiejś rozbudowy na początku gry.
  • Twoich planów na najbliższy czas poświęcony Ogame. Może np. lepiej jeszcze szarpnąć się na kilka strzałów flotą, którą zbudujesz z zapasów, a dopiero surkę uzyskaną w taki sposób przeznaczyć na kopalnie, co potem może być znacznie trudniejsze ze względu na znacznie trudniejsze cele do ograbienia. Do tego dochodzi szansa, że twój kumpel znowu skupuje metal, który zezłomujesz na przeciwnikach, a odsprzedaje w zamian potrzebny ci kryształ po dobrym przeliczniku ? Chyba, że nie chcesz inwestować w deuter w najbliższym czasie, bez którego nie polatasz i uważasz, że lepiej będzie zaczekać jeszcze chwilę i rozbudować dwie pomniejsze kopalnie kryształu i za to dopiero zacząć kupować deuter u innych.

Wszystko to wiąże się z tym, że raz wydanych surowców zazwyczaj nie da się odzyskać, więc na kolejny krok trzeba poczekać (zazwyczaj za każdym razem coraz dłużej).

Trzeba również pamiętać, że bez energii, pozyskiwanej z elektrowni słonecznej (prąd za darmo), elektrowni fuzyjnej (na deuter), lub satelitek (te ostatnie dają energię za free, w zależności od położenia planety w stosunku do słońca, ale mogą zostać zniszczone przez przeciwnika) kopalnie nie podziałają na pełnych obrotach. W związku z tym przed rozwinięciem wydobycia należy uwzględnić w kosztach podniesienie elektrowni na level i zestawić to z ewentualną opłacalnością zarobienia na to eko tymczasowa, inną drogą.

Jeśli więc grając w Ogame nadal zadajesz sobie pytanie „Jakie eko jest najlepsze ?”, to odpowiedź wg. mnie brzmi: Takie, które ma najwięcej kopalni na jak najwyższych levelach, bez względu na to czy jesteś wojakiem, czy ryjesz ziemię. Wszystkie pozostałe budynki rozwijaj natomiast na tyle, na ile jest to konieczne w danym momencie (np. magazyn się przepełnia, lub trzeba zacząć produkować statek z wymagający lepszej Stoczni). Ogame to gra długodystansowa i prędzej czy później, cierpliwi gracze dochrapią się niezłych cyferek. Jeśli jednak chcesz mieć jak najlepszy TOP na daną chwilę (jak dla mnie dopiero tutaj można stwierdzić tak naprawdę czy masz dobre eko, czy nie), wypadało by rozważyć przynajmniej niektóre z wymienionych wyżej czynników przed kliknięciem na „level up”.

Ogame (rzut okiem)

 

 O czym to jest ?

Bardzo prawdopodobne, że jeśli nie wiesz co to jest, to przynajmniej o uszy tytuł Ci się obił. Ogame to kosmiczna gra via browser. Nie jest ona jednak wcale kosmicznie trudna, przeciwnie – to gra, można by napisać wręcz banalna i jednocześnie dająca sporo frajdy. Cały jej kosmos natomiast polega na realiach osadzonych w przestrzeni międzygwiezdnej, w której gracz wciela się w rolę dowódcy floty międzygalaktycznej o praktycznie dowolnym rozmiarze, odwalając jednocześnie działkę logistyka planetarnej infrastruktury i po troszę handlarza surowcami. Celem gry, oprócz zabawy mogącej trwać miesiącami jest „zdobycie kontroli” nad jak największym fragmentem galaktyki (dzięki podbojom i dobrze usytuowanym planetom), oraz znalezienie się na zaszczytnych miejscach w odpowiednio wysokim TOP serwera stanowiącym policzalny obraz nieustannej rywalizacji pomiędzy graczami.

Co tu można porobić ?

  • Można kolonizować planety i zabudowywać ich powierzchnię m.in.
    kopalniami pozwalającymi na wydobycie jednego z trzech występujących w grze surowców.
  • Można rozwijać kolejne poziomy technologi dających różne profity, dzięki odpowiednio
    rozbudowanym laboratoriom.
  • Budować własną flotę w stoczni i atakować przy jej
    pomocy innych graczy, oraz / lub zabudowywać planetę działami obronnymi, które
    w razie nalotów przeciwnika będą starały się odeprzeć atak.
  • Dzięki
    transportowcom, można handlować surowcami z innymi graczami, niestety jednak
    wedle z góry ustalonych norm (mimo, że niektórzy mogliby twierdzić, że owe
    normy zostały już zniesione całkowicie).
  • Oczywiście miarą tego wszystkiego są
    punkty, które nieustannie zdobywamy, a dzięki którym to zbliżamy się do TOP10 (lub dalej ; ) ) serwera, czego
    efektem jest utrzymująca się przez jakiś czas podjarka i cały fun w grze
    (oprócz oczywiście udanych złomowań flot przeciwników).
  • Można też zawiązywać sojusze (i szefować
    nimi), dzięki czemu grupa graczy może zagrać pod jednym godłem, a przyświecający
    im, wspólny cel daje poczucie (właściwie to pewną namiastkę) kooperacji. To
    ostatnie daje też możliwość prowadzenia wojen między sojuszami, co stwarza
    podłoże to ukucia w miarę dobrze funkcjonującego mechanizmu taktycznego.

 

Jak się w to gra ?

Cała zabawa jest skonstruowana w wygodny sposób, szczególnie dla tych, którzy chcieli by w coś pograć długodystansowo, ale nie mają zbyt wiele czasu na ślęczenie godzinami przed komputerem. W zależności od tego jak
nam wygodniej – do gry można wejść, raz, czy dwa razy dziennie na kilka minut, lub przesiadywać przed nią naprawdę dłuuuugo w poszukiwaniu… odpowiednich punktów dostarczających większe paczki zasobów – czyli po prostu celów do ataku ; )
Gra bardzo sprawnie udaje świat, w którym wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym – czyli nawet wtedy, kiedy śpisz coś się tam dzieje (właśnie wtedy rośnie aktywność co bardziej zaangażowanych grabieżców, o czym wiedzą dobrze wszyscy, którzy w ogame pograli kilka miesięcy ; ) ).
Na początku wszystko polega głównie na rozwijaniu podstawowych budynków na jedynej posiadanej przez Ciebie
planecie, oraz na rozwijaniu kluczowych w dalszej zabawie technologii. Wszystko to realizowane jest poprzez kliknięcie „level up’a”. Np. budynek kopalni metalu na pierwszym poziomie – klik na „level up”, parę sekund / minut oczekiwania i budynek wskakuje na wyższy poziom. Potem klik na elektrownie, która musi dostarczyć odpowiednią ilość energii do kopalni – czekasz… i gotowe. Warunkiem jest tutaj ilość surowców, jaką trzeba nazbierać do danej rozbudowy czy rozwinięcia, oraz czas. Oba te czynniki zwiększają się z biegiem gry i chodź zarządzanie tym wszystkim wydaje się banalne – wymagają nieco pomyślunku, szczególnie jeśli chcemy osiągać realne przyrosty w stosunku do innych graczy i nie marnować tzw. surki. Pomyślunek jest tym bardziej wskazany, że perspektywa kolejnych rozbudów kreśli się z czasem na przestrzeni wielu dni i milionów ton (?) danego surowca, który można by  było przeznaczyć w tym czasie na coś innego. Tak więc pytania jakie powstają podczas grania sprowadzają się do  takich kwestii jak np: poprawić tempo rozbudowy i skrócić czas oczekiwania na kolejne rozwinięcia ? Zwiększać  przyrosty surowca czy paliwa dla floty ? A może skuteczniej zabezpieczyć surówkę w specjalnych magazynach, lub rozwinąć obronę planetarną, nie wymagającą paliwa do walki ?
W dalszych krokach – gdy obudujesz z grubsza planetę podstawowymi budynkami, przychodzi czas na zbadanie sąsiednich układów słonecznych, rozwój wspomnianej obrony oraz floty bojowej, dzięki którym możliwe będą kurtuazyjne odwiedziny u sąsiadów w celach zarobkowych (oczywiście przy użyciu środków perswazji odpowiedniego kalibru). W tym czasie należy również zająć się kolonizacją sąsiednich planet, czego rezultatem w przyszłości będzie dalsze rozszerzanie infrastruktury przemysłowej.

Jak w to zagrać najszybciej ?

Wystarczy wpisać w google „ogame”, wklikać się i wypełnić mini formularz. Konto jest całkowicie darmowe, chociaż w grze występują mikropłatności – wyważone jednak na tyle, że nie psują gry ani graczą „za free”, ani tym lubiącym sobie popłacić dla poprawienia samopoczucia ; )
Powrót do góry

INFORMACJA

 
64 | 0,564